Dziadek Stefan Rybiałek
Ze wszystkich moich rodzinnych gałęzi ta jest najobszerniejsza i póki co najdalej sięgająca. Jest to rodzina, która trzymała się razem. Prawie wszyscy mieszkali blisko siebie w Częstochowie, wliczając wujków i ciotki Dziadka, co wywnioskowałam z różnych dokumentów i miejsc ich ostatniego spoczynku – cmentarzy Częstochowskich.
Ale na razie jesteśmy jeszcze przy młodym Dziadku, którego dalsze losy znam głównie z przekazów jego dzieci – mojej Mamy, jej siostry Ani i dalszego kuzynostwa mieszkającego w Warszawie. Jest to właśnie rodzina mojego Dziadka, którego Matka a mojego kuzyna Babka były siostrami. Uwielbiam ich! Jest to rodzina, z którą pomimo odległości pomiędzy nami, jestem bardzo zżyta. Reszty kuzynów nie znam. Rodzina rozluźniła więzy, po tym jak wojna (II WŚ) wszystkich porozrzucała po Polsce.
Dziadek Stefan Rybiałek z początkiem wybuchu wojny bez zastanowienia dołącza się do walki zaciągając się w szeregi AK (Armia Krakowa / Home Army). Nieznane mi są jego wojenne losy aż do wybuchu Powstania Warszawskiego, w którym brał czynny udział i pomimo ran postrzałowych, przetrwał. Oto co wiem z rodzinnych przekazów. Moja Mama Marta Hebda relacjonuje:
"…Jest 7/8 sierpnia 1944 rok. Siódmy dzień powstania warszawskiego. 28-letni porucznik dostaje rozkaz (od kogo? WP czy AK) przepłynięcia na drugi brzeg Wisły w Warszawie by dowiedzieć się co się dzieje na drugim (lewym czy prawym sprawdzić) brzegu, na którym jest wojsko rosyjskie; czy dekują się czy włączą do walki... Ojciec płynie świtem, ale zostaje zauważony i postrzelony; ma przestrzelone płuco, lewą rękę (dłoń) i lewe udo. Traci siły i wtedy pomyślał, że odpocznie chwilę opuszczając się na dno. Tak robi ale okazuje się, że Wisła już była w tym miejscu nie głęboka i Ojciec dotyka stopami dna i głowę ma już nad wodą. Z niemieckiego szpitala gdzie był operowany Ania ma zachowany dokument w języku niemieckim z datą j.w. I tu mamy lukę... gdzie ojciec poznał Mamę. Na pewno w szpitalu gdzie mama pracowała jako pielęgniarka już. Ale w którym, gdzie? W Warszawie mama nie pracowała. Prawdopodobnie przewieziono Ojca do Krakowa bo w Warszawie nie było już miejsc dla rannych. Ania ma zdjęcia z sali szpitalnej, na którym leżący Ojciec i Mama i inni pacjenci. Ojciec wspomniał, że Rosjan było niewiele ale zachowywali się tak jakby było ich dużo (dlaczego)... my czekaliśmy przecież na ich pomoc, która nie nadeszła i w efekcie Niemcy zburzyli nam stolicę. Widziałam dłoń, nogę i przestrzeloną klatkę piersiową Ojca ale nie znałam tej historii. Po szóstej klasie (13 lat) poszłam już mieszkać do Babci [Babci Maroszkowej, przypis autora]. Ojciec nasz został przewodniczącym Rady Rodziców w szkole naszej podstawowej i ponoć tam też opowiadał tę historię a w domu Ani… Ciocia ma wiele dokumentów… Wracając do ojca – chciał go adoptować wujek Wacek Zatorski ale mama Mania się nie zgodziła. Ale finansował mu szkołę oficerską – jaką? Na razie, bo trudno mi pisać."
Stefan Rybiałek i Irena Rybiałek z domu Maroszek, mają troje dzieci: Martę, Annę i Janusza. Niestety Dziadek jak i jego żona Irena, zmarł przedwcześnie na raka. Miał zaledwie 49 lat.
Cześć Jego Pamięci
Również i dla mnie na razie, bowiem czekam na więcej zdjęć i dokumentów od Cioci Ani. Uzupełnię post o dodatkowe informacje, jak tylko sama je otrzymam.
Dziękuję całej rodzinie serdecznie za wywiady i pamiątki rodzinne. Jesteście nieocenieni.
| Stefan Sr ze Stefanem Jr (Dziadkiem) i Irena i Stefan Jr Rybiałkowie z córkami |

Komentarze
Prześlij komentarz